Przez 18 lat odgrywaliśmy życie, w które nie wierzyliśmy.
Lista gości
Lista gości jest pusta. Nie dlatego, że nie lubimy ludzi. Dlatego, że wiemy co się dzieje, kiedy ktoś patrzy.
Uśmiechasz się. Pozujesz. Mówisz to, co trzeba. Kroisz tort, wszyscy klaszczą, a o północy wracasz do tej samej skóry, w której gnijesz od lat.
Robiliśmy to. Na urodzinach. Na kolacjach. Na każdym spotkaniu, na które przychodziliśmy ubrani i martwi w środku.
Zero gości to nie manifest. To chirurgiczne cięcie. Bez widowni. Bez występu. Bez nikogo, przed kim trzeba kłamać.
360 km
Nie zaczynasz małżeństwa na parkiecie. Nie tego małżeństwa.
Zaczynasz je w kurzu. Z plecakiem. Z bąblami trzeciego dnia. Z ciszą piątego. Bez Wi-Fi. Bez luster. Bez nikogo, kogo trzeba olśnić.
Porto do Fisterry. Rzymianie nazywali to Końcem Świata. O to chodzi. Idziesz, aż zostaje tylko ocean i osoba obok.
Nie idziemy, żeby się odnaleźć. Wiemy kim jesteśmy. Idziemy, żeby sprawdzić, czy ci, którymi jesteśmy, mogą przejść 360 km i nadal powiedzieć tak na końcu.
Żadnej bajki
Nie jesteśmy naprawieni. Nie jesteśmy uleczeni. Nie jesteśmy tą parą z filmu, która wszystko ogarnęła przy winie w Lizbonie.
Jesteśmy dwójką ludzi, którzy przez lata udawali. Którzy się zmęczyli. I przestali.
To wszystko. Cała historia. Obudziliśmy się. Późno. Ale się obudziliśmy.
Możesz śledzić naszą drogę. Będziemy wrzucać, kiedy się da.
Ale nie szukamy uznania.
Nie szukamy polubień.
Po prostu idziemy.
PORTO → FISTERRA · 360 KM · WEŹCIE TO LUB ZOSTAWCIE